niedziela, 21 października 2012
Kompendium wiedzy na temat psychologii
Ta książka to świetny zbiór informacji na temat psychologii.
Dość przystępnie napisana, do tego prostym językiem wraz z przykładami.
Stron jest sporo, więc i przeczytanie tej książki zajmuje proporcjonalnie dużo czasu.
Na pewno jednak czas spędzony przy niej nie będzie stracony.
Moja ocena: 5.5/6
"Psychologia i życie" Richard J.Gerrig, Philip G.Zimbardo (praca zbiorowa)
ISBN 978-83-01-14632-0
Wydawnictwo Naukowe PWN
str. 596 + dodatki (słowniczki, bibliografia itd.)
wtorek, 16 października 2012
Bunkier i co tam się zdarzyło
Na początku był film, który oglądałam już bardzo dawno temu.
Zapamiętałam jednak tytuł książki, na podstawie której ten film powstał.
Filmu nie pamiętam już zbyt dobrze, ale co nieco z fabuły w pamięci mi pozostało.
Nastolatki postanawiają odpocząć od nauczycieli, od swoich rodziców i zaszyć się w głuszy na kilka dni.
Nadarza się świetna okazja, klasa wybiera się na wycieczkę.
Rodzicom mówią, że jadą , w szkole informują, że zostają w domu.
Nikt zatem przez ten okres nie będzie ich szukał.
Do imprezy integracyjnej przygotowują się pieczołowicie, zabierając trunki, trochę jedzenia i mnóstwo pomysłów na zabawę.
Coś jednak idzie nie tak, okazuje się, że ktoś zamknął miejsce, w którym przebywają. Powoli zaczynają panikować, odkrywać te ciemniejsze strony swojej osobowości.
Książka w fabule nie odbiega bardzo daleko od filmu, jednak zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło.
Na pewno będę chciała w najbliższym czasie obejrzeć ponownie film, póki jeszcze mam "na świeżo" tą książkę w pamięci.
Autor nie epatuje przemocą, nastrój osamotnienia, a także bezsilności nastolatków jest tu budowany bardziej subtelnymi środkami. Dobra książka, pomimo treści, nawet i do poduszki ( choć osobom wrażliwszym nie polecam na dobranoc).
Moja ocena: 4.5/6
"Bunkier " Guy Burt
ISBN 83-7132-671-8
Wydawnictwo Książnica
str.188
poniedziałek, 10 września 2012
Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło?
"Efekt Lucyfera" Philip Zimbardo
ISBN 978-83-01-15570-4
Wydawnictwo PWN
str.459 ( bez indeksów, dużą cześć książki zajmują przypisy)
Przyznam bez bicia rozczarowałam się tą książką.
Napaliłam się na nią jak szczerbaty na suchary ;) a w końcu z trudem dobrnęłam do ostatniej strony.
Początkowo jeszcze czytałam przypisy w każdym rozdziale, ale że nie były one dla mnie zbyt interesujące zaczęłam je pomijać.
Słyszałam o eksperymencie, w którym zrobiono symulację więzienia, jednak nie łączyłam tego doświadczenia z nazwiskiem Philipa Zimbardo. Teraz wiem, że był on jego inicjatorem.
Spodziewałam się jasnej, czytelnej odpowiedzi ,co to jest ten "efekt Lucyfera", a dostałam ciągle analizowaną sytuację Stanfordzkiego eksperymentu więziennego.
Mam wrażenie, że dla autora tej książki była to swoista trampolina do sławy, którą skrzętnie do dziś wykorzystuje.
W większości treść książki poświęcona jest analizie zachowania strażników oraz więźniów.
Przytaczane są wypowiedzi studentów w trakcie eksperymentu, a także już po jego przerwaniu.
Zdarza się, że te same cytaty są powtarzane po kilka razy w różnych miejscach w nieco zmienionej formie.
W niewielkiej części Zimbardo opisuje tortury w Iraku ( słynne zdjęcia z jeńcami strażników, które bardzo nadszarpnęły wizerunek amerykańskiej armii), oskarżając dowództwo, a także prezydenta Stanów Zjednoczonych o ciche przyzwolenie dla tych zbrodni.
O ile książka nazywałaby się eksperyment standfordzki i jego przebieg, pewnie podeszłabym do książki bardziej przyjaźnie. Tak czuję się oszukana wiele obiecującym tytułem.
Kto bardziej ciekawy i chciałby zobaczyć więcej na temat tego eksperymentu zapraszam do filmiku poniżej.
Moja ocena: 4/6
czwartek, 21 października 2010
Błądzić rzeczą ludzką czyli Błądzą wszyscy (ale nie ja) Carol Travis, Elliot Aronson
ISBN 978-83-925897-4-7
ISBN 978-83-89281-53-1
Wydawnictwo Smak Słowa
Wydawnictwo SWPS Academica
ok.222 str. (bez posłowia, literatury i indeksu)
Książka błądzą wszyscy (ale nie ja) pozwoliła mi choć pobieżnie poznać mechanizmy samousprawiedliwania raz podjętej już decyzji - bez względu na to, czy z punktu widzenia czasu decyzja ta była dobra czy też zła.
Choć autorzy w większości przykładów posługują się przykładami z życia typowych mieszkańców USA to jednak są to przypadki aktualne również i w Europie.
Nie jest to książka dla każdego i nie każdy znajdzie w niej coś dla siebie, więc też nie każdy powinien po nią sięgnąć.
A poniżej krótki fragmencik, Waszej decyzji pozostawiam to czy Wy do niej sięgniecie:
Fragment z rozdziału 6 zatytułowanego Zabójca miłości - samousprawiedliwianie w małżeństwie
" Benjamin Franklin, który radził: " Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i półprzymknięte po nim", zdawał sobie sprawę z potężnego oddziaływania dysonansu w związkach intymnych. Najpierw partnerzy starają się uzasadnić swoją decyzję o związaniu się ze sobą, a później - o pozostaniu w tym związku. Kiedy kupujesz dom, natychmiast zaczynasz redukować odczuwany dysonans. Opowiadasz przyjaciołom o wspaniałych zaletach nowego domu - o drzewach za oknem, o przestronności pomieszczeń, o oryginalnych starych oknach - minimalizując jego wady: widok na parking, ciasny pokój gościnny, nieszczelne, spróchniałe okna. W takiej sytuacji samousprawiedliwianie pozwoli Ci cieszyć się pięknym nowym domem.
Gdyby jeszcze, zanim się w nim zakochałeś, geolog powiedział Ci, że klif, pod którym stoi, jest niestabilny i w każdej chwilii może się osunąć, przyjąłbyś tę informację i odszedł - smutny, ale nie zrozpaczony. Jeżeli jednak ktoś ostrzeże Cię przed tym niebezpieczeństwem już po tym, jak zakochałeś się w swoim nowym domu, wydałeś na niego fortunę - więcej, niż mogłeś sobie pozwolić - i wprowadziłeś się do niego ze swoim niechętnym kotem, to samo pragnienie uzasadnienia podjętej decyzji może sprawić, że pozostaniesz w nim o wiele za długo. (...)
Związek z domem jest dużo prostszy niż związek z drugą osobą. Przede wszystkim jest to relacja jednokierunkowa. Dom nie może Cię oskarżyć o to, że jesteś złym właścicielem lub że nie utrzymujesz go w należytym porządku, ale także nie może wymasować Ci pleców po ciężkim dniu.
Małżeństwo jest najważniejszą wspólną decyzją w życiu większości ludzi, dlatego partnerzy są gotowi zrobić wiele, żeby je utrzymać. Umiarkowana doza poślubnej redukcji dysonansu (...) pozwala na zachowanie harmonii. Jednak ten sam mechanizm skłania ludzi do pozostawania w związkach (...) balansujących na krawędzi katastrofy.
(...) Każde z partnerów koncentruje się na tym co druga osoba robi nie tak, jak trzeba, usprawiedliwiając własne preferencje, postawy i zachowania. Nieprzejednanie każdej ze stron sprawia, że ta druga z coraz większą determinacją broni swojego stanowiska. Zanim partnerzy zdadzą sobie z tego sprawę, znajdują się po dwóch stronach barykady, a każde z nich jest przeświadczone o swojej słuszności. Samousprawiedliwienie czyni ich głuchymi na głos empatii."
Moja ocena książki 4.5/6
Mnie się spodobała, ale jak to mówią są gusta i guściki. Nie wiem czy trafi akurat w Wasze.
PS.1 Bardzo spodobała mi się nazwa wydawnictwa - Smak słowa. Ciekawe kim jest autor tej nazwy.


