Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literacka Nagroda Nobla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literacka Nagroda Nobla. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 stycznia 2016

Ciotka Julia i skryba

"Ciotka Julia i skryba" Mario Vargas Llosa

Książka trafiła do mnie jako prezent od osoby, która wie, że bardzo lubię czytać. O autorze tej książki usłyszałam w roku, w którym otrzymał on nagrodę Nobla. Wiedziałam, że kiedyś przeczytam którąś z jego książek. Właśnie w tym roku to uczyniłam.

Nie wiedziałam jakiego rodzaju literatury się mogę spodziewać. Wyszła jednak całkiem ciekawa książka obyczajowa. Historia romansu, który budzi niesmak w pewnej rodzinie. Choć nie wiadomo dlaczego, bo przecież i gorsze mezalianse się zdarzają.

Estetyka wykonania książki i okładka bardzo mnie urzekły. Lubię brać do czytania tak ładnie wydane książki - twarda oprawa, czytelna czcionka i bogata w strony treść. Język pisania również przypadł mi do gustu. Dlaczego więc ocena 4.5? To nie do końca jest moja literatura.

Owszem, podobało mi się, ale czy chcę szukać innych książek tego autora? Chyba niekoniecznie. Z drugiej strony nie było też nic, co mogłoby zniechęcić do czytania. Zgrabnie napisana historia z barwnymi postaciami. I tylko szkoda, że zakończenie nie jest po mojej myśli.

To wprawdzie powieść, ale autor umieścił w niej liczne wątki autobiograficzne. Książkę wydała też jego pierwsza żona, gdzie przedstawia własną wersję wydarzeń.


Moja ocena : 4.5/6
"Ciotka Julia i skryba" Mario Vargas Llosa
ISBN 978-83-240-0952-7
Wydawnictwo Znak
str.474

piątek, 13 maja 2011

Głód Knut Hamsun


Głód Knut Hamsun, Państwowy Instytut Wydawniczy, przełożył Franciszek Mirandola 159 str. ( z posłowiem, które również jest warte przeczytania)

Głód to pozycja z listy do przeczytania. To opowieść o braku widoków na poprawę swojego losu, przeraźliwej nędzy ludzkiego życia, a przede wszystkim o tytułowym głodzie.

Główny bohater to człowiek bez stałej pracy, bez stałego miejsca zamieszkania i bez perspektyw. Jego całe życie to ciągłe pasmo upadków i czasami niewielkiego odbicia się od dna. Żyje z dnia na dzień starając się w miarę swoich możliwości radzić sobie z przewrotnym losem.
Przechodzi różne stany emocjonalne od czarnej, bezdennej rozpaczy po afirmację swojego już wkrótce mającego się odmienić losu. Jedynym niezmiennym punktem w jego życiu jest towarzyszący mu głód.
Pomimo braku środków do życia przez większość czasu, główny bohater stara się ukrywać swoje marne położenie przed otoczeniem. Oddaje swoje ostatnie grosze biedakowi, by ten nie wziął go za takiego samego nędzarza jak on. Gdy oddaje swój napisany felieton do redakcji udaje, że nie zależy mu na szybkim otrzymaniu pieniędzy w zamian za artykuł.
Jednocześnie mężczyzna oszukuje się na każdym kroku starając wmówić sobie, że niedługo jego los się odmieni. Wyprzedaje większość rzeczy, które mu pozostały, aby mieć się za co utrzymać. Dochodzi nawet do tego, że zastanawia się czy mógłby sprzedać swoje guziki, bez których przecież mógłby się obyć.
Cała książka to przygnębiający opis tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy " nie ma co do garnka włożyć". Aby zaspokoić swój głod mężczyzna żuje różne niejadalne przedmioty, byle tylko oszukać swój żołądek.
Gdy udaje mu się zarobić pieniądze i wreszcie najeść do syta, to z powodu zbyt długiej przymusowej głodówki jego organizm odmawia przyjmowania jakiegokolwiek pokarmu.
Jest to smutna historia biednego człowieka, który radzi sobie tak, jak tylko potrafi najlepiej.
Pomimo tylu stron książkę czyta się szybko, co nie oznacza, że jest to lekka lektura.
Książka oparta na prawdziwych przeżyciach autora.
Polecam.
Moja ocena: 4.5/6

poniedziałek, 7 lutego 2011

Absalomie, absalomie William Faulkner



Absalomie, absalomie William Faulkner, Państwowy Instytut Wydawniczy, przełożyła Zofia Kierszys, 424 str.
Po książkę sięgnęłam w ramach listy 100 najlepszych książek świata. Wcześniej nie wiedziałam nic o tym autorze, nie znałam nawet tego nazwiska.
Lektura to ciężka, wielowątkowa, wielonarracyjna, z licznymi niedopowiedzeniami, które w trakcie czytania są nawarstwiane. 
Przeczytałam - i tak do końca nie wiem, czy wszystko dobrze zrozumiałam z tej fabuły. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale aby być pewną, musiałabym sięgnąć do tej książki ponownie, na co chyba obecnie nie mam już ochoty.
Historia ta to opowieść o człowieku, którego czyny i zaniechania doprowadziły do tragedii w rodzinie. Dwoje ludzi zakochuje się w sobie, przy czym oboje nie zdają sobie sprawy z tego ( a przynajmniej nie zdaje sobie z tego sprawy kobieta, co do Charlesa dochodząc do końca książki już nie jestem tego taka pewna, jak byłam na początku), że wiąże ich bliskie pokrewieństwo. 
Ojciec Judith i ojciec Charlesa to jedna i ta sama osoba - Thomas Sutpen. 
Co doprowadziło do tej sytuacji, ile w tym winy Thomasa, ile Charlesa a ile wiszącego nad tą rodziną od początku fatum - tego dowiecie się już czytając.
Jeżeli szukacie łatwej i przyjemnej lektury - nie sięgajcie po Absalomie, absalomie, gdyż jej zawiła akcja odepchnie Was od niej z samego początku, a przy lepszych wiatrach trochę dalej. 
Ale jeżeli chcecie poznać kawałek trochę innej literatury - tej już cięższej, gdzie trzeba myśleć, dopowiadać sobie treść czy też wręcz domyślać się co spowodowało takie, a nie inne zachowanie danej osoby - to w tej znajdziecie coś dla siebie.
Książkę czytałam prawie 3 tygodnie, jak nie dłużej jeszcze i nie dlatego, że treść nie jest ciekawa, jest po prostu "ciężka" i pozostawia czytelnikowi wiele do myślenia. 
Moja ocena: 4/6

środa, 3 listopada 2010

Karma dla duszy...Oddział chorych na raka Aleksander Sołżenicyn

ISBN 83-89651-77-7; ISBN 84-9789-725-0 Kolekcja Gazety Wyborczej, 444 str. (niestety na zdjęciu bardzo zniszczona książka biblioteczna :( ale może zaopatrzę się we własny egzemplarz)
Oddział chorych na raka to nie książka na jeden wieczór, to dzieło, którym trzeba delektować się powoli, zastanowić się na nią, pomyśleć, podumać  i być może wyciągnąć z niej troszkę dla siebie.
Oddział chorych na raka to historia różnych ludzi,których dzieli wiele - pochodzenie, historia życia, stanowisko zdrajcy, kata lub też więźnia - a łączy tylko jedno - choroba.
Historia osadzona została w realiach Rosji, gdzie za zbyt pochopne słowo na temat polityki można było trafić do łagru, na zsyłkę, na nigdy nie wrócisz z powrotem.
I tak te wszystkie postacie spotykają się w jednym miejscu, w szpitalu. Początkowo każdy trzyma się samego siebie, nie chce wnikać w życie innych, ba, chce się odgrodzić całkowicie od marazmu, cierpienia i zniechęcenia.
Zaprzecza faktom, żyje nadzieją na zmianę lub też łudzi się, że trafił tu z całkiem innego powodu niż to, co się podejrzewa. Są tu młodzi ludzie wkraczający dopiero w dorosłość, są tu ludzie w sile wieku, a także tacy, którzy już powoli gasną i odchodzą.
Szpital to jedyna , ale też i ostatnia, nadzieja na lepsze, bo potem już nie ma nic, co mogłoby uratować przed niechybną śmiercią.
Szpital jednak to nie tylko pacjenci, to też lekarze, którzy z każdym dniem decydują o czyimś życiu. To lekarze znający się na swojej pracy, ale też i lekarze, którzy już dawno powinni byli zmienić swoją profesję na coś innego, to Ci , którzy zamiast leczyć mogą zaszkodzić swoim pacjentom. I co też czasami czynią.
W takie oto środowisko wpada Oleg Kostogłotow - człowiek, który nie wierzy już chyba w nic. Gbur dla jednych, interesujący mężczyzna dla innych, a ciekawy przypadek medyczny dla lekarzy. I on sam zmieni się pod wpływem napotkanych tam ludzi, jednak czy na pewno na lepsze?
Bardzo dobrze czytało mi się tą pozycję. Wciągnęła mnie ta historia całkowicie. Każda z postaci opisanych w tej książce walczy z  rakiem - czyniąc to w sobie tylko właściwy sposób.
Piękna książka. Polecam gorąco.
Moja ocena: 5,5/6
Wasze opinie na temat tej książki:
Trochę o książkach