Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kefas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kefas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 września 2011

Spoko! To tylko rodzinka Augustyn Szczawiński



"Spoko! To tylko rodzinka."
Augustyn Szczawiński 
ISBN: 978-83-62715-01-5
Wydawnictwo Kefas
325 str. + spis treści 

Książka zapowiadała się ciekawie, mimo, że wiek nastolatki mam już dawno za sobą. Jednak reklamowana była jako ciekawa literatura, w której zarówno młodsi, jak i trochę starsi czytelnicy znajdą coś dla siebie.

Czego zapowiedzią był opis z okładki poniżej:
"(...) Mama Szymka ma rację. Zwariowaną rodzinkę Wesołowskich czeka wiele fajnych niespodzianek i przygód. I to właśnie o nich przeczytacie w tej sympatycznej książeczce. Zaprzyjaźnicie się w niej z trzynastoletnim Szymkiem, poznacie jego tatę, Augustyna i mamę – nauczycielkę oraz twardo stąpającą po ziemi babcię z groźną miną sowy.

Barwny język, zaskakujące zwroty akcji, sympatyczne, wyraziste postaci, świetne ilustracje, dużo śmiesznych sytuacji i trochę wzruszeń sprawiają, że Spoko! To tylko rodzinka jest prawdziwą literaturą familijną, wciągającą zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. To książka od której nie można się oderwać. "

Jednak rzeczywistość nie okazała się, aż tak fascynująca.
Nie wiem, może jestem już "za stara" na takie lektury :)

Książka opowiada historię Szymka i jego rodziny, a głównie jego ojca w roli poszukującego dodatkowego zajęcia.
Gdyż trzeba Wam wiedzieć, że cała rodzina ma problemy finansowe, a do tego jeszcze musi radzić sobie z babcią , która to finansuje przez jakiś czas rodzinę Szymka i ma zaiste wiele do powiedzenia w różnych kwestiach.
Całość podana jest jednak w sposób humorystyczny, narratorem jest nastoletni Szymek, dla którego wszystko jest fascynujące i dziwne zarazem, a zwłaszcza zachowanie dorosłych.
Najbardziej z czytanych przeze mnie książek ta przypomina mi "Brak wiadomości od Gurba" tyle, że tam głównym bohaterem był kosmita.
Ani jedna, ani druga zbytnio mnie nie zachwyciły.

Drażniły mnie częste powtórzenia w tekście - prawdopodobnie zabieg celowy -  i w jednej, i w drugiej książce.

Pokusiłam się też o poszukanie innych wypowiedzi na temat tej książki, natrafiłam m.in. na tą u Czytanki przytulanki.
Jak widać co blog to inna opinia, więc pozostaje wyrobić sobie własne zdanie.

Na plusika ode mnie zasługują przepiękne ilustracje do tekstu pani Renaty Krześniak, w tym również na okładce.
Na minus i to duży - błąd drukarski -  w moim egzemplarzu 6 stron było czystymi niezapisanymi kartkami, a przeznaczeniem ich był jednakże tekst  :( Więc nie wiem w pewnym momencie co się stało z akcją - po minięciu tych kartek (ok. 211 i dalsze strony) straciłam chęć na dalsze czytanie i z trudem brnęłam do końca.

Moja ocena: 3.5/6 

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa  Vocatio.
Dziękuję.