Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i Spółka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i Spółka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 maja 2018

Dziewczyna o siedmiu imionach

"Dziewczyna o siedmiu imionach " Lee Hyeonseo, John David

Wstrząsająca i nieprawdopodobna historia ucieczki z Korei Północnej do Korei Południowej. Wyprawa przez Chiny okupiona bólem, strachem o siebie i bliskich, i nie do końca ze szczęśliwym zakończeniem.

okładka książki Dziewczyna o siedmiu imionach

Lee urodziła się i wychowała w Korei Północnej. Dzięki temu, że mieszkała niedaleko chińskiej granicy przedostała się do Chin. Niestety naraziła tym samym całą swoją rodzinę na spore kłopoty. Nie mogła wrócić do kraju, gdyż to oznaczałoby jeszcze większe kłopoty dla niej samej i dla jej rodziny. W Chinach starała się przetrwać unikając osób, które mogłyby ją wydać z powrotem do jej kraju. Bardzo pomogła jej w tym znajomość języka chińskiego. Kilkukrotnie uniknęła dzięki temu zdemaskowania jej jako Koreanki.

Walcząc o przetrwanie postanowiła, że wyrwie też swoją mamę i brata ze szponów reżimu. Nie było to jednak takie proste. Droga do tego była bardzo długa i kręta. Nie spodziewała się, że dzięki jej staraniom jej najbliżsi trafią na długi okres czasu do więzienia. A i po wydostaniu ich z niego długi czas zajmie im adaptacja do nowych warunków i otoczenia. A tęsknota za miłością i pozostałą w Korei Północnej rodziną już nigdy ich nie opuści.

Bardzo wciągająca i wzruszająca książka. Pokazuje hart ducha Lee i to, ile w stanie jest znieść człowiek, by osiągnąć swój cel i odzyskać rodzinę. Polecam.


Moja ocena : 5/6
"Dziewczyna o siedmiu imionach " Lee Hyeonseo, John David
ISBN 978-83-8069-077-6
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str.504 ( bez słownika terminów chińskich i koreańskich)

wtorek, 3 października 2017

Skandalistka Michalina Wisłocka

"Michalina Wisłocka Sztuka kochania gorszycielki" Violetta Ozminkowski

"Przypomnijmy sobie wiodące hasło mojej seksuologii - wróćmy do radosnej zabawy we dwoje w łóżku i nie tylko w łóżku. Trzeba wreszcie zrozumieć, że szczęście leży na drodze, a nie u celu, i im mniej za nim gonimy, tym na koniec więcej otrzymujemy" * Michalina Wisłocka Sztuka kochania

okładka książki Michalina Wisłocka Sztuka kochania gorszycielki

Michalina Wisłocka to dla mnie postać nietuzinkowa. Nie licząca się z konwenansami i umiejąca tupnąć nogą. Śmiać mi się chciało przy opisie sytuacji, kiedy chcąc okazać swoje niezadowolenie wróciła i ponownie trzasnęła drzwiami, gdyż poprzednim razem nie było na tyle głośno, jak chciała. Ambitna i uparta, a zarazem krucha w obliczu braku miłości. Sama Michalina Wisłocka mówiła o sobie, że żyje tylko wtedy, gdy kocha. I ta miłość lub jej brak jest dla mnie motywem przewodnim tej książki.

W książce wypowiada się ona sama, jak również i osoby z jej otoczenia. A życie miała bardzo ciekawe, choć momentami smutne. Związek z jej pierwszym mężem okazał się nie tak pełny miłości jak by chciała. Życie w trojkącie również przysporzyło jej i jej bliskim ból. Początki publikacji jej Sztuki kochania też nie napawały optymizmem. Książka została skonfiskowana przez cenzurę przed jej wydaniem. Tylko dzięki dobremu zbiegowi okoliczności dopuszczono ją do wydania, a i to z perypetiami. Na szczęście doszło do jej wydania.

Świetnie napisana książka i pomimo, że jest sporo w niej stron czyta się ją "migusiem". I ma się ochotę na więcej. Polecam.


Moja ocena : 5.5/6
"Michalina Wisłocka Sztuka kochania gorszycielki" Violetta Ozminkowski
ISBN 978-83-7839-741-0
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str.296 (bez kalendarium i spisu treści)

*przytoczony cytat pochodzi z tejże książki

sobota, 26 grudnia 2015

Wszystko za Everest

"Wszystko za Everest" Jon Krakauer

Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy ryzykując własne życie wspinają się na najwyższe góry świata. Jedno z takich dramatycznych wydarzeń opisuje ta książka. Śmierć wielu mężczyzn i kobiet, którzy pozostawili w żalu swoje rodziny w imię ... no właśnie, w imię czego. Sama się nad tym zastanawiam.

Kiedyś czytałam już tę książkę. Ale film na jej podstawie przypomniał mi o niej i ponownie po nią sięgnęłam. Tak dla przypomnienia i porównania wydarzeń przedstawionych na obrazie, a tych przedstawionych na papierze. Jak dla mnie rekonstrukcja wydarzeń w formie filmu była świetna. Dodatkowe wrażenia w 3D dały odczuć na własnej skórze potęgę gór i samej natury.

Właściwie nic nie zapowiadało tragedii. Świetnie zgrany zespół z dużym doświadczeniem wspinaczkowym. Dobrze zaopatrzony we wszelkie potrzebne sprzęty. Ale przy powodzeniu takiej wyprawy ważne są też szczegóły i one tu zadecydowały o takim, a nie innym końcu tej wspinaczki. Dużą rolę odegrała też siła autorytetów kierowników wyprawy. Trudno jednak mówić o czyjejś winie będąc w tak skrajnych warunkach, w których ja nie chciałabym się nigdy znaleźć. Z niewielką ilością tlenu, w zimnie, na wietrze i wysokości, na której normalny człowiek nie chciałby przebywać dłużej z własnej wolnej woli.

Jon Krakauer opisał całą wyprawę tak, jak potrafił. Sam będąc w jej środku i będąc świadkiem niektórych wydarzeń na pewno nie zawsze jest w stanie obiektywnie na wszystko spojrzeć. Choć jako dziennikarz na pewno bardzo się starał takie spojrzenie zachować. Książka bardzo ciekawa. Ku przestrodze i do zastanowienia się nad moralnymi postawami ludzi postawionych w niezwyczajnych okolicznościach.


Moja ocena : 5/6
"Wszystko za Everest" Jon Krakauer
ISBN 83-7180-298-6
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str. 253

poniedziałek, 19 października 2015

Wszystko za życie

"Wszystko za życie " Jon Krakauer

Książka o wdzięcznym tytule "Wszystko za życie" to próba rekonstrukcji tragicznej śmierci Chrisa. Wrażliwca, który chciał odrzucić wszystko, co oferuje cywilizacja i spróbować żyć zgodnie z naturą. Tym razem na własnych warunkach.

Historia opisana przez autora wydarzyła się naprawdę. Po młodym mężczyznie znalezionym na Alasce pozostały jego rzeczy osobiste. W tym dzienniki prowadzone przez niego na Alasce. Na podstawie szczątkowych informacji i rozmów z osobami, z którymi zetknął się Chris powstała ta oto książka. To próba zrozumienia motywów działań Chrisa. Także drogi przebytej przez niego. Czy miało prawo mu się udać powrócić do cywilizacji? Odpowiedzi są dwie i to różne.

Jedni zarzucają mu zbyt lekkomyślne podejście do pobytu na Alasce. Drudzy zarzucają, że miał skłonności samobójcze. Jeszcze inni opisują go jako bardzo inteligentnego chłopaka, który wiedział czego chciał, a czego nie. Prawda jak zawsze leży gdzieś pośrodku.

Oprócz opisów podróży Chrisa autor porównuje też swoje życie do jego. Widzi w nim wiele podobieństw do siebie z młodości. Być może dlatego osoba tego chłopaka tak go zainteresowała, że zaczął szukać osób, które się z nim zetknęły w tej podróży. Z wszystkich tych rozmów wyłania się obraz wrażliwego młodego człowieka, który miał dość wpasowywania go w schemat. Chciał po swojemu przeżyć swoje życie, bez nakazów i zakazów. Być może powróciłby do świata z marzeń jego rodziców, ale tego się nigdy nie dowiemy. Zginął pośrodku natury, którą tak się zachwycał.


Moja ocena : 4.5/6
"Wszystko za życie " Jon Krakauer
ISBN 978-83-7469-675-3
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str. 188

wtorek, 23 czerwca 2015

Jestem wszystkim i jestem niczym

"Dyscyplina " Paco Ahlgren

"Genialna powieść łącząca wizjonerstwo Kurta Vonneguta i Philipa K.Dicka, elementy suspensu Michaela Crichtona i psychologiczną głębię postaci Stephena Kinga." Taki właśnie opis mnie zaintrygował.

okładka książki Dyscyplina

Niestety to zbyt piękne, by było prawdziwe. Pomysł na tą książkę jest ciekawy. Połączenie niecodzienne. Muzyka, filozofia wschodnia i szachy. Ale nie wszystko jest tu spójne.

Początek książki był dość ciekawy. Czym dalej jednak tym gorzej. Fabuła na przemian raz mnie kompletnie nudziła i nie mogłam doczekać się końca książki, to znowu coś ciekawego się pojawiło i równie szybko znikło. Najlepszy był dla mnie początek i koniec. A to, co pomiędzy, w większości mogłoby zostać skrócone z korzyścią dla tej książki. Wtedy może akcja nieco by przyspieszyła i nie była tak nużąca i powtarzalna momentami.

Z książkami, które szumnie mienią się następczyniami wybitnych lub też poczytnych autorów tak to bywa, że często nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań. Tak było w przypadku tej książki. Nastawiłam się na ucztę. Połączenie wspaniałego Philipa K.Dicka i Stephena Kinga razem wziętych. Jakiż to byłby majstersztyk.

Początek był obiecujący. Wprowadzenie tajemnicze, ale takie, że ciekawa byłam do czego dalej to doprowadzi. Przedstawienie głównego bohatera też całkiem niezłe. Ale później tajemniczość pozostałych postaci zaczęła mnie drażnić. Główny bohater pomimo swojej wrodzonej ciekawości godzi się na brak wiedzy na temat przyjaciół, którzy go otaczają. A Ci mówią mu tylko to, co sami chcą powiedzieć, równocześnie zapewniając go jaki jest ważny w ich życiu. Niczego mu nie wyjaśniając i prezentując swoje nadprzyrodzone zdolności od czasu do czasu. Z trudem dobrnęłam do końca, który okazał się na szczęście równie ciekawy, co początek książki.

Czy polecam? Być może, ale dla wytrwałych.


Moja ocena : 4/6
"Dyscyplina " Paco Ahlgren
ISBN 978-83-7648-002-2
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str.512

sobota, 27 grudnia 2014

Mózg - tajemnica nierozwikłana

"Płonący dom" Jay Ingram

Mózg. Jakże istotny dla naszego istnienia. Ośrodek zarządczy, który czasem potrafi jednak pokazać swoją gorszą stronę.

Płonący dom to książka o działaniu mózgu. Jednak nie tym idealnym, jakim powinnien być. A działaniu, które trudno zrozumieć. O działaniu mózgów w jakiś sposób uszkodzonych - czy to w skutek urazu, czy też pod wpływem przebytej choroby.

Sądziłam, że będzie to książka w stylu "Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem" Olivera Sacksa. Jest to książka opisująca działanie mózgu bardziej naukowo, niż ta wymieniona przeze mnie. Choć są też tu opisane na przykład przypadki jednostronnego pomijania uwagi czy też inne dysfunkcje układu nerwowego to potraktowane są bardziej naukowo. Główne skupienie uwagi ma na celu wskazanie odpowiedzialnych za różne funkcje części mózgu. A osoby opisane w tej książce mają tylko obrazować zachowanie i działanie uszkodzonego w pewnych rejonach mózgu.

Trudno mi sobie wyobrazić, co mogą przeżywać osoby dotknięte tym, czy też innym schorzeniem. Jak może czuć się osoba, której wydaje się, że lekarze przyszyli jej rękę od kogoś innego. Czy też osoba, która nie zdaje sobie sprawy z istnienia lewej strony. Czy może człowiek, który nie rozpoznaje twarzy - nie tylko osób postronnych, ale też najbliższych sobie osób. I kolejny przypadek - osoba mająca problemy z pamięcią, której czas zatrzymał się w pewnym momencie.

Nie do końca jest to ksiażka popularnonaukowa, choć autor starał się dostosować język do większości czytelników. Ale wszystkie publikacje dotyczące badań nad mózgiem są dla mnie ciekawe. Czy polecam? Tak, ale dla osób interesujących się tego typu tematami.


Moja ocena : 4.5 /6
"Płonący dom" Jay Ingram
ISBN 83-86868-97-X
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str. 307

do zanotowania literatura: A.Łuria "Świat utracony i odzyskany" - do przeczytania

sobota, 6 kwietnia 2013

Piknik na skraju drogi - książka, gra i film Stalker

"Piknik na skraju drogi " Arkadij i Borys Strugaccy

"Często zadaję sobie pytanie, po jaką cholerę tak harujemy? Dla forsy? Ale po jakiego diabła nam te pieniądze, jeżeli nie robimy nic innego, tylko harujemy, żeby je zarobić? " *.

Okładka książki Piknik na skraju drogi

Te właśnie słowa jakoś najbardziej zapadły mi w pamięć z tej książki.

Na początku była gra - Stalker. Przynajmniej dla mnie. Wprawdzie sama nie grałam jeszcze, tylko obserwując czyjąś grę, ale gra na mnie czeka i mam ją w najbliższych planach. Później obejrzałam film, również Stalker. A na sam koniec trafiłam na książkę.

Jako osoba, która najpierw widziała grę, potem obejrzała film, a potem dopiero przeczytała książkę czuję się rozczarowana. Ale nie książką, ani też nie grą, tylko filmem. Szkoda, że ekranizacja nie była dokładna, a tylko zainspirowana opowiadaniem.

Tytułowy Stalker to osoba, która bez zgody władz wynosi urządzenia i nieznaną wiedzę z obszaru, na którym lądowały istoty pozaziemskie. Robi to dla zysku i być może na przekór rządowi, który sam rości sobie prawa do tego typu działań. Stalkerzy z narażeniem swojego życia starają się wyciągnąć z tzw. "Strefy" jak najwięcej. Robią to w większości przypadków z chęci zysku.

Bohaterem staje się jeden z takich weteranów, który już wiele widział. Zna sie na swoim fachu i udaje mu się za każdym razem przeżyć. Czy to niezrozumiałe zjawiska, czy to inne niebezpieczeństwa strefy. Jest tego wiele. Prawa natury w obszarze lądowania już nie są te same jak kiedyś. Nieuważny krok może spowodować śmierć pyszałka, który się na ten krok odważy.

Autorzy tej książki są mi dobrze znani. Czytałam i inne ich opowiadania. Jeszcze się nie zawiodłam na tworzonej przez nich literaturze. Mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi. Świetnie napisana książka.


Moja ocena : 5/6
"Piknik na skraju drogi" Arkadij i Borys Strugaccy
ISBN 83-7180-503-9
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str. 172

*cytat pochodzi z niniejszej książki, str.133

środa, 24 października 2012

Z cyklu film na podstawie książki- kolejny raz Cormac Mc Carthy



Nie wiem, co w książkach tego autora jest tak fascynującego, że to już druga pozycja, która doczekała się ekranizacji.  ( Mowa oczywiście o książkach, które przeczytałam)
Obie zresztą przeze mnie najpierw obejrzane, zanim sięgnęłam po pierwowzór czyli książkę.
Może Amerykanie, którzy lubią wspierać swoich rodaków, także wybierają amerykańskich pisarzy?
A że dialogi są dobrze napisane i łatwo przełożyć je na scenariusz to i autor znajduje uznanie u scenarzystów.

Ani film, ani też książka mnie nie rozczarowały.
Wiedziałam, czego mniej więcej mogę się spodziewać po jego poprzedniej książce.

To dalej ten ascetyczny w słowach Cormac Mc Carthy.
Autor, który nie pokazuje zbytnio emocji w swoich książkach, za to my jako czytelnicy musimy się ich domyślać.

Lubię jego styl pisania, nieco odmienny od innych znanych mi autorów, a przez to dla mnie niepotwarzalny.

Fabuła nie jest zbytnio skomplikowana ,wręcz idealnie nadaje się na kino akcji.

Pewien człowiek gdzieś na pograniczu Meksyku i Ameryki odnajduje walizkę pośród zabitych ludzi.
Może domyślać się, że chodzi o mafijne porachunki dotyczące handlu narkotykami.
Walizka ta zawiera kupę kasy, więc mimo świadomości ryzyka zabiera ją ze sobą.
Jego śladem podążają zarówno Ci źli, którzy chcą odzyskać zgubę,  jak też i Ci dobrzy, którzy teoretycznie chcą mu pomóc. Natomiast człowiek ten stara się zrobić wszystko, żeby przetrwać i móc zatrzymać swoje znalezisko.

Fajna, mało zobowiązująca książka, o której zbytnio się nie myśli po jej przeczytaniu.



"To nie jest krajdla starych ludzi" Cormac McCarthy
ISBN 978-83-7469-643-2
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
str. 238

niedziela, 10 czerwca 2012

Tarantula Thierry Jonquet na podstawie tej książki powstał film - Skóra, w której żyję

"Tarantula" Thierry Jonquet
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
ISBN 978-83-7469-649-4
str. 125


Po obejrzeniu filmu "Skóra, w której żyję" wiedziałam, że będę chciała sięgnąć do książki, która posłużyła za kanwę fabuły tego filmu.

Po zerknięciu na opis na okładce zastanawiałam się, czy będę w stanie ją przeczytać w całości .
Wyobrażałam sobie tak brutalne sceny i szczegółowe opisy zbrodni, że być może nie będę chciała brnąć w nią dalej.

Wyobrażenia jednak trochę rozminęły się z rzeczywistością. Książka nie jest ani tak bardzo przerażająca, ani też opisy nie są aż tak bardzo szczegółowe, żeby co wrażliwsza osóbka nie mogła jej przeczytać.
Autor nie epatuje przemocą, bardziej istotne jest tu  osaczenie ofiary przez Richarda,
przyrównane kilkukrotnie do tkania sieci przez pająka.

Książkę podobnie jak poprzednią przeczytałam bardzo szybko, więc  fabuła była wciągająca.
Na pewno na moje wrażenia i jej odbiór wpłynął film, który obejrzałam. Gdybym jednak najpierw przeczytała książkę, a dopiero później film - myślę, że byłaby dla mnie ciekawsza.

Co do filmu, zawiera on sporo odstępstw od książki, biorąc pod uwagę nawet i jej zakończenie, które było dla mnie niespodzianką.
Wydaje mi się, że reżyserowi nie spodobała się koncepcja przedstawiona w książce i postanowił nieco złagodzić wydźwięk całości zmieniając to i owo.  Pozwolił ofierze uciec od swego prześladowcy.

Moja ocena: 4.5/6

PS. To kolejny autor, który pisze zarówno kryminały, jak też książki dla dzieci.


sobota, 1 października 2011

Tratwą przez Amerykę Południową - Wyprawa Kon-Tiki Thor Heyerdahl




"Wyprawa Kon-Tiki" Thor Heyerdahl
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
ISBN 83-85661-89-1
206 str.

Jakim trzeba być pozytywnie zakręconym wariatem, by pokusić się o taką wyprawę? Ile trzeba mieć w sobie determinacji, żeby udowodnić innym swoją teorię, która wydaje się zbyt ryzykowna.

Początek książki miło mnie zaskoczył taką oto treścią:

"Bywa, że ni stąd, ni zowąd znajdujemy się w przedziwnych sytuacjach i kiedy tkwimy już w nich po uszy, ze zdumieniem zadajemy sobie pytanie, jak się to, u licha, stało. "

Ileż to razy mogłabym sobie sama w ten sposób powiedzieć.  Ile sytuacji niezaplanowanych, wręcz niechcianych stało się w ten sposób moim udziałem. Nie do końca zamierzonym, ale nie dającym się w żaden sposób zmienić, gdy raz podjęło się pewne decyzje.

Jednak pobyt, na dodatek dobrowolny, z pięcioma dorosłymi osobami na jednej tratwie na środku oceanu nie należy do sytuacji z dnia codziennego. Takiej sytuacji nie przeżyłam i chyba nie chciałabym przeżyć.

Autor z lekkością prowadzi przez całą książkę swoisty dziennik pokładowy, który czyta się z przyjemnością.

Jego wyprawa zaczęła się od jego teorii naukowej, której nikt o "zdrowych zmysłach" nie chciał przyjąć do wiadomości. A nieuważnie rzucona uwaga " Niech pan spróbuje popłynąć na takiej tratwie z Peru na wyspy Oceanii", którą pewnie inna osoba nie potraktowałaby tak dosłownie, stała się początkiem niesamowitej przygody.

Przygody, którą zarażonych zostało jeszcze pięć podobno zdrowych i w pełni sił witalnych męskich przedstawicieli gatunku homo sapiens ;)

Trafiłam przez przypadek na tą książkę, gdzieś coś zobaczyłam, usłyszałam.  Naczekałam się również na nią długo. Dostałam książkę o niepozornym wyglądzie, ale bogatej treści.
Nie zawiodłam się.

Polecam.

Moja ocena: 5/6 

czwartek, 25 sierpnia 2011

Dom tysiąca nocy Maja Wolny


"Dom tysiąca nocy" Maja Wolny, Wydawnictwo Prószyński i Spółka,   ISBN 978-83-7648-481-5 , str. 199 + spis treści

Podobnie jak z poprzednią książką, również i tutaj pierwszy raz miałam możliwość zapoznać się  z dziełem tej autorki. Powiem jedno - urzekła mnie okładka tej książki, taka ciepła i zachęcająca do zobaczenia zawartości.
Za okładką poszła moja chęć przeczytania opisu książki, zainteresowała mnie i wymieniłam się za nią za jakąś inną pozycję, którą posiadałam.

Bohaterką książki jest Malwina - Polka, kobieta po przejściach, doświadczona przez los i szukająca po tragedii, o której początkowo niewiele wiadomo, swojego miejsca na naszej planecie, a zarazem ucieczki od wspomnień. Jej celem wyjazdu staje się malownicza miejscowość we Włoszech - Sorrento. Jej podopieczną zostaje kobieta Carla Russo, która będzie od tej pory płacić Malwinie za sprzątanie, gotowanie, pranie i inne wykonywane przez nią czynności.
Malwina nie oczekuje żadnego cudu, jednak pobyt w tej urokliwej mieścinie i spotkanie z wnukiem Carli - Brunonem zmienią ją w sposób, w jaki by się nie spodziewała.

Każda z tych kobiet ma do opowiedzenia swoją - czasem szczęśliwą, a czasem trudną - historię. Początkowa nieufność Carli względem Malwiny z czasem zanika, nawiązuje się pomiędzy nimi specyficzna nić porozumienia, której głównym obiektem  skupienia staje się Brunon.

Bardzo podobały mi się opisy myśli i wspomnień kłębiących się w głowach obu tych Pań, atmosfera urokliwego włoskiego miasteczka. Jednym słowem kawałek pięknej polskiej prozy.

Polecam.

Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Kane i Abel czyli historia pewnej nienawiści Jeffrey Archer


"Kane i Abel" Jeffrey Archer , Wydawnictwo Prószyński i Spółka ( twarda oprawa), ISBN 83-7255-244-4, str. 585 przełożyła Danuta Sękalska oraz Wiesław Mleczko

Książka "Kane i Abel" niczym burza zawładnęła całym mym wolnym czasem, głównie wieczorami. Wciągnęła mnie ta historia niesamowicie, zwłaszcza, że dużo w niej akcentów polskich.

Głównymi bohaterami powieści są Kane - młodzieniec pochodzący z bogatej i szanowanej rodziny oraz Włodek Koskiewicz - bękart i przybłęda, wychowujący się wraz ze swoją biedną przybraną rodziną.
Losy każdego z nich układają się w odmienny sposób, by w końcu ich drogi mogły skrzyżować się ze sobą.

Jeden z nich obarcza drugiego winą za śmierć swojego przyjaciela  i tak oto stają się swoimi wrogami na śmierć i życie.
Ich walka pomiędzy sobą trwa przez całe ich życie, aż do przejmującego finału książki.

Świetna lektura ze znanymi postaciami w tle tej historii.

BARDZO POLECAM. :)
(a już niedługo zaczynam drugą część tej trylogii - Córka marnotrawna)

Moja ocena: 6/6

ps.  do Cyrysi

Co do moich wrażeń historia wciągnęła mnie od samego jej początku, autor zręcznie kieruje akcję od jednego bohatera do drugiego opisując ich sytuację życiową i osoby spotykane po drodze. Wszyscy bohaterowie ( również Ci poboczni) zdają się żyć własnym życiem. Jak skończyłam to te kilkaset stron było dla mnie za mało. :)  Nie wiem jakie kryteria musi spełniać dla Ciebie książka wybitna, dla mnie ta nią jest. To powieść, którą można się zachwycić - kilka dni po jej przeczytaniu nadal nad nią myślałam ;) Na pewno nie jest to "dobre czytadło", wnosi trochę więcej dla czytelnika.
Dodam jeszcze, że jeden z bohaterów jest Polakiem i rozpoczyna swoją karierę od "pucybuta" do milionera.

niedziela, 5 czerwca 2011

Na kocią łapę Jeffrey Archer


"Na kocią łapę" Jeffrey Archer, Wydawnictwo Prószyński i Spółka, przełożyła Danuta Sękalska, str. 253 ( mały format książki, wprost idealna do torebki), ISBN 83-7337-566-X

Trudno mi sklasyfikować zbiór opowiadań pana Jeffreya Archera, ani to do końca thriller, ani kryminał, ale coś pośredniego w zależności od opowiadania.

Książki tego autora poleciła mi koleżanka, która - jak się ostatnio dowiedziałam - namiętnie się w nich zaczytuje.

Po tej książeczce chyba i ja zacznę :) zwłaszcza, że już niedługo będę mogła sobie pozwolić na częstsze spędzanie czasu przy książce.

Aż ciężko mi uwierzyć, że jeszcze się nie spotkałam z tym autorem, sądząc po opisie na tylnej okładce książki jest on raczej znany.

Zbiór składa się z 12 opowiadań, w tym z tytułowym opowiadaniem - Na kocią łapę.

Autor zręcznie żongluje słowami, by pozostawić nas pod koniec opowiadania "z rozdziawioną buzią" ;) No bo jak to, tu czytamy coś, a jak dochodzimy do puenty to okazuje się, że to o co innego chodziło.

Jako ciekawostka:

"Jeffrey Archer - autor światowych bestsellerów, zaczął pisać, kiedy po sukcesach politycznych, finansowych i udanych akcjach charytatywnych niefortunna lokata w akcje oszukańczej firmy kanadyjskiej wpędziła go w dług rzędu pół miliona funtów. Postanowił opisać mechanizm własnego bankructwa, więc stworzył sowizdrzalską powieść o czwórce młodych ludzi, usiłujących odzyskać wydarty im przez oszusta milion - co do grosza" informacja z okładki

Świetnie się przy tej książce bawiłam i będę kontynuować tą znajomość.

Polecam.

Moja ocena: 5/6


poniedziałek, 30 maja 2011

Czarownice z Salem Arthur Miller


"Czarownice z Salem" Arthur Miller, Wydawnictwo Prószyński i Spółka, przełożyła Anna Bańkowska, str. 287


O czarownicach z Salem prawie każdy chyba słyszał, a jeżeli nie słyszał, to być może widział film o tymże tytule z główną rolą Winony Rider jako Abigail i Daniela Day-Lewisa jako Proctora.

A książka ta to opis procesu tzw. "czarownic z Salem", procesu kobiet, które zostały oskarżone o paranie się czarami. Ówczesne czasy sprzyjały takiemu polowaniu, przy czym głównie na czarownice, gdyż czarowników jakoś wielu się nie znajdywało.

Cała historia o rzekomych czarach została wymyślona przez odrzuconą kochankę - młodą Abigail, która chciała pozbyć się żony Proctora, by samej zająć jej miejsce.

Mimo, że początkowo jedna z dziewcząt - Mary - próbuje opowiedzieć prawdziwą wersję wydarzeń, sędziowie dają wiarę grupie pod przewodnictwem wspomnianej Abigail, która sprytnie manipulując swoimi koleżankami doprowadza do tragedii.

I w ten sposób giną niewinne kobiety i niewinni mężczyźni, ale zarazem zostaje obnażony absurd procesów o czary, gdy większość kobiet w miasteczku zostaje o nie oskarżona.

Nie przepadam za dramatami, zwłaszcza pisanymi w takiej formie jak ta książka. Gdyby nie obecność na liście książek do przeczytania sama za nią bym się nie zabrała.

Jednak doceniam fakt, że taka książka została napisana, czytało się ją dobrze i w miarę szybko; jak na swój gatunek świetnie napisana pozycja. Na deskach teatru sztuka na podstawie tej książki byłaby wciągająca.

Ogólnie książka dla koneserów.

Moja ocena: 4/6



wtorek, 12 października 2010

Historia jakich mało ... Mistrz i Małgorzata Michał Bułhakow


ISBN 83-7180-811-9

Wydawnictwo Prószyński i Spółka

369 str.

...Więc kimże w końcu jesteś?

- Jam częścią tej siły, 

która wiecznie zła pragnąc, 

wiecznie czyni dobro.

J.W.Goethe "Faust"

Ta czytelnicza moja podróż w głąb historii Mistrza i Małgorzaty to mój powrót do lektur z mojej szkoły ( już nie pamiętam czy podstawówki, czy też średniej). Jako pilna uczennica, na dodatek lubiąca czytać, uwielbiałam sięgać po lektury "nadobowiązkowe". 

Ta była, o ile dobrze pamiętam, jedną z nich. I cóż ... spodobała mi się wtedy, a teraz po latach podoba mi się jeszcze bardziej.

Zresztą, spodobała mi się tak bardzo, że jest to "moja" książka, która od kilku lat stoi sobie na półeczce i czeka aż po nią ponownie sięgnę. 

Historia niewiarygodna, przeplatające się różne wątki czasowe oraz akcja rodem z PRL :) mimo, że miałam mało do czynienia z tym okresem ze względu na mój stosunkowo ( jeszcze!) młody wiek - to tak właśnie wyobrażam sobie Państwo totalitarne, gdzie człowiek może z łatwością zniknąć, gdy nie ma po nim śladu w postaci jakiegokolwiek papieru. 

Tak jest i tutaj.

Kalejdoskop przeróżnych postaw życiowych ludzi - od cwaniaczków po "altruistycznego" mistrza, który usuwa się w cień, by nie zaszkodzić swojej Małgorzacie - stworzony przez Michaiła naprawdę imponuje.

Jest tu też i zło, choć chyba zgodnie z cytatem Fausta, mimo wszystko bardziej służącego dobru - koniec końców - niż złu. 

Prześwietne postacie Behemota i Wolanda, które obnażają dosłownie i w przenośni ludzi z ukrytych sekretów, a także tych cech charakteru, które do zalet nie należą. 

Z drugiej strony pomagają wszystkimi swoimi siłami Małgorzacie odnaleźć jej ukochanego Mistrza.

Jak dla mnie książka to pozycja obowiązkowa dla każdego. Świetne dzieło sztuki z wieloma wątkami, przy których uśmiechniesz się od ucha do ucha. 

Choć 6 u mnie nie ma, to wysoko plasuje się na liście moich ulubionych pozycji.

Moja ocena: 5,5/6