Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pawlikowska Beata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pawlikowska Beata. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

W dżungli życia

"W dżungli życia " Beata Pawlikowska

Gdyby nie to, że książka od kilku lat stoi na mojej półce, pewnie po nią bym nie sięgnęła. Bo i po co. Ale w ramach czyszczenia wiecznie rosnących zapasów zabrałam się i za nią.

Muszę przyznać, że jest całkiem, całkiem. Nie przebrnęłam tylko ostatniej części - twórczości z lat młodości. Tak naprawdę to nie wiem po co zamieszczonej w tej książce. Najbardziej interesujące są fragmenty autobiograficzne autorki. Trochę mniej wszelkiego rodzaju rady i afirmacje. Ale w końcu jak sam podtytuł mówi, jest to poradnik dla dziewczyn i chłopców ( oraz niektórych dorosłych). Ponieważ styl pisania autorki lubię to również i tą książkę czytało mi się dobrze.

Głównym odbiorcą jednak tego poradnika powinien być ktoś młodszy ode mnie. I wtedy być może zachwyci się tą pozycją.

Można przeczytać, aczkolwiek Beata Pawlikowska ma w swoim dorobku ciekawsze książki. Ze swojej strony mogę polecić Blondynka śpiewa w Ukajali choćby.


Moja ocena : 4.5/6
"W dżungli życia " Beata Pawlikowska
ISBN 978-83-60000-46-5
Instytut Wydawniczy Latarnik
str. 309 ( bez indeksu, a z opowiadaniami z lat młodości)

piątek, 4 stycznia 2013

Chiny, a właściwie namiastka Chin

Blondynka w Chinach Beata Pawlikowska


To nie jest do końca taka relacja z podróży, której oczekiwałam. Za dużo tu filozofii, cytatów z różnych książek, a za mało samej esencji z poznawania kultury Chin. To, co pewnie z założenia miało być częścią spajającą opowieść, przesłoniło mi całkowity odbiór tej książki.

Owszem są tu opisy otoczenia, zachwyty nad Chinami i informacje o mieszkańcach, jednak jest to powiązane właśnie tą filozofią. A ja chciałam przeczytać książkę podróżniczą.

Książka nie zawiera żadnych zdjęć z podróży, pomimo tak ładnego wydania. Być może podniosłoby to nieco jej cenę, ale na pewno byłoby ciekawym dodatkiem do opowieści.

Pomimo, że Beata Pawlikowska jest jedną z moich ulubionych autorek, to tą książką jestem nieco rozczarowana. Pani Beata świetnie pisze, ale Chiny z tej książki to tylko musnęłam, a myślałam, że wsiąknę w sam ich środek.


Moja ocena 4.5/6

Blondynka w Chinach Beata Pawlikowska
ISBN 978-83-7596-396-0
Wydawnictwo G+J RBA
str.  328 (twarda oprawa)

niedziela, 15 kwietnia 2012

Witaj Gwatemalo - Blondynka, jaguar i tajemnica Majów Beata Pawlikowska


"Blondynka, jaguar i tajemnica Majów"  Beata Pawlikowska
ISBN 978-83-62686-83-4
czas nagrania: 5 godz. 46 min.
czyta sama autorka Beata Pawlikowska


Książki podróżnicze darzę miłością stałą i niezmienną.
Jakiekolwiek by one nie były, jeszcze nie czytałam, ani nie słuchałam nudnej książki. Może mam to szczęście, a może takie książki piszą tylko pasjonaci, dla których podróż i opisanie kawałka odkrytego przez nich świata jest dobrą zabawą i swoistym wyzwaniem.

Początkowo po puszczeniu tego audiobooka miałam inne oczekiwania, co do głosu samej autorki.
Wiem, może głupie, ale wyobrażałam sobie albo słodziutki głosik, albo też wręcz przeciwnie gruby, surowy głos, który będzie do mnie mówił.
Beata Pawlikowska opowiadając swoją podróż zdaje mi się cały czas w tle chichocze, drażniło mnie to na początku. Dodatkowo dźwięki przemycane pomiędzy rozdziałami, a także w ich trakcie rozpraszały mnie.

Jest to dla mnie nowa forma czytania i prawdopodobnie  muszę poświęcić trochę czasu, żeby do niej przywyknąć.

Przełomem dla mnie było słuchanie płyty podczas innych czynności typu sprzątanie i mycie ( których nota bene bardzo nie lubię).
Od tego czasu wszystko poszło jak po maśle :) Głos już nie wydawał mi się taki jak przedtem, a odgłosy bębnów czy też inne w trakcie audiobooka przerywały monotonię czynności domowych.
A ja spędziłam, po raz pierwszy chyba, miło czas przy takich prozaicznych czynnościach, chyba zacznę praktykować w ten sposób częściej :D

Sam audiobook opowiada historię pobytu w Gwatemali, która raczej nie słynie z bezpieczeństwa.
Dużo w nim historii i legend Majów, jakby na drugim planie pojawiają się opisy i przygody Beaty Pawlikowskiej.
Zazdroszczę Pani Beacie pobytu podczas obchodów Wielkanocy w tym kraju.

Szkoda tylko, że do audiobooka nie ma dołączonych zdjęć ( choć kilku)  :(, które prawdopodobnie w wydaniu książkowym się pojawiły.

Ale na szczęście można zobaczyć je po części tutaj. 

Moja ocena: 4.5/6


Za egzemplarz dziękuję Bibliotece Akustycznej.

niedziela, 8 maja 2011

Blondynka na Kubie Beata Pawlikowska


Blondynka na Kubie : na tropach prawdy

Ernesta Che Guevary,

Wydawnictwo G+J RBA, ISBN 978-83-60006-40-5, 213 str.


Ponownie sięgnęłam po kolejną książkę Beaty Pawlikowskiej, tym razem o Kubie.

Motywem przewodnim książki jest postać Ernesta Che Guevary - dla jednych bohatera, a dla innych mordercy. Jak zwykle pewnie i tutaj prawda leży gdzieś pośrodku.

Ale nie tylko o nim jest mowa. Kuba zachwyca swym kolorytem, barwami i ciekawą atmosferą ( a przynajmniej takie wrażenie odniosłam po przeczytaniu Blondynki na Kubie).

Po tej książce, aż sama mam ochotę, by się tam wybrać i zobaczyć na własne oczy ten kraj, gdzie turyści jeżdżą specjalnymi autobusami, a taka jedna blondynka postanowiła przejechać się jednak "ichnim" transportem wzbudzając pewnie konsternację u osoby sprzedającej bilety turystom.

Nie pozostaje nic innego jak zacząć uczyć się hiszpańskiego i wyruszyć w egzotyczną przygodę do czasów naszego dawnego świata, gdzie niewiele było na półkach.

Okazuje się na Kubie, że są dwie waluty - jedna dla mieszkańców, a druga dla turystów - peso kubańskie i tzw.wymienialne.

I tak obok siebie egzystują te dwa światy: turyści i mieszkańcy.

Z mojej strony polecam.

Moja ocena: 4.5/6


piątek, 3 grudnia 2010

Wyprawy na koniec świata praca zbiorowa


Wyprawy na koniec świata praca zbiorowa,  pomysł i opracowanie tekstów Beata Pawlikowska, ISBN 83-89019-65-5, Wydawnictwo G+ J RBA, 341 str. w tym mnóstwo pięknych zdjęć 

Książka ta została wydana wspólnie z National Geographic, a do jej napisania zaproszono kilkunastu polskich podróżników. Pierwszy tom serii to książka o tytule "Za horyzontem" , a ta pozycja to z kolei drugi tom.

Po krótkim wstępie rozpoczynamy naszą podróż przez wiele kontynentów.

Pierwszym podróżnikiem dzielącym się z nami wrażeniami jest Piotr Chmieliński - zapalony kajakarz i podróżnik, o którym więcej możecie poczytać np. tu.

Jego krańcem świata staje się przeprawa przez Otchłań Acobamba czyli spływ kajakami po rzekach Ameryki Południowej. 

Kolejnym podróżnikiem jest Ryszard Czajkowski z opowiadaniem Kiwija - dwujęzyczna wioska.

Następną wersję końca świata przedstawia nam Anna Czerwińska - jest to wspinaczka na Mount Everest. Opowieść była bardzo krótka niestety.

Swoje opisy podróży przedstawili również Arkady Radosław Fiedler - Dolina Vilcabamby, Marek Fiedler Sacsahuaman - koniec świata Inków, Krzysztof Hejke Mongolia, Maciej Kuczyński Pan końca świata, Iwa Momatiuk Lato w paszczy rekina, Beata Pawlikowska - Moje końce świata, Andrzej Piętowski - Dymy spowiły Ukajali, Stanisław Szwarc-Bronikowski Wyprawy w cztery świata strony, Marek Tomalik - Wyprawa drogą, której nie ma, Monika Witkowska  Z buszu do Polski.

Największe wrażenie wywarła na mnie opowieść Marka Tomalika o wyprawie po bezdrożach Australii. Wciągający język, piękne zdjęcia i przygoda, która wg mnie jest najbardziej wyrazista w całym tym zbiorze.

Głównym celem tej wyprawy była podróż przez trudno dostępne szlaki dawnego przepędu bydła zwane Canning Stock Route. I choć zastanawiam się na co to komu :) to skoro ich to pasjonowało - niech żyją pasją.

Najkrótszym opowiadaniem jest Dolina Vilcabamby pana Arkady Fiedlera - zawiera aż 1 zdjęcie owocu papai i liczy tylko 4 strony + krótka notka biograficzna.

Najbardziej niespotykaną wyprawą wg mnie może poszczycić się pani Iwa Momatiuk pisząca o podróży po północnej Kanadzie i życiu Eskimosów.  Pani Iwa wybrała się w tą podróż razem z niemal dwuletnią córeczką oraz swoim mężem przygotowując materiały do książki Dzikie ziemie Kanady, z którą będę się chciała zapoznać w miarę moich możliwości, choć nigdzie nie mogę czegoś takiego znaleźć :) poza informacją właśnie w tym opowiadaniu.

Najpiękniejsze wg mnie zdjęcia pochodzą z opowiadania Wyprawa drogą, której nie ma Marka Tomalika.

Największa różnorodność miejsc pobytu występuje zaś wg mnie w opowiadaniu Moniki Witkowskiej Z buszu do Polski. 

Większość przygód czytałam z zapartym tchem, część na dłużej nie zagościło w mojej świadomości i szybko przebrnęłam przez tekst nie zatrzymując się na dłużej przy ich opisie.

Ogólna ocena: 4,5/6

sobota, 27 listopada 2010

Blondynka Tao Rajd samochodami przez dżunglę w Malezji Beata Pawlikowska


Blondynka Tao Rajd samochodami przez dżunglę w Malezji, Beata Pawlikowska, ISBN 83-60006-20-02, 238 str. 

Lubię książki Beaty Pawlikowskiej - lubię jej język, dobór słów, poczucie humoru i przygody, które przedstawia w swojej twórczości.  Tu jednak troszkę czuję się zawiedziona. 

To ta sama autorka, ten sam wciągający język, to samo poczucie humoru, ale chyba przygoda jak dla mnie już nie tak samo ciekawa.

Pani Beata zabiera nas w podróż do Malezji, gdzie obiecuje, że będziemy świadkami rajdu Rainforest Challenge. Tylna okładka książki ze swoim opisem wiele oferuje, jednak zawartość nie do końca zgodna jest z tą jej wizytówką.

Owszem mamy rajd, ale drużyna polska ciągle jest jakby poza fabułą książki i jak tylko pojawia się tak szybko znika w kolejnym etapie rajdu. 

Rzekomy szpieg chiński okazuje się chyba zwykłym nieporozumieniem, pijawki za to jak najbardziej się zgadzają. :)

Książka jest ciekawa, czyta się z przyjemnością, ale jednak są inne pozycje tejże autorki, które bardziej przypadły mi do gustu.

Nie podobało mi się w tej książce powtórzenie identycznego opisu na początku i w środku książki pewnej sytuacji, przez moment myślałam, że mam jakieś deja vu albo że jest to jakiś błąd drukarski. Przeglądnęłam ją od  początku do końca szukając tego samego fragmentu - no i znalazłam. W trochę innej sytuacji i miejscu. 

Nie wiem czy zabrakło pomysłu na ten opis, czy był to celowy zabieg - ale poczułam się oszukana w tymże miejscu...

Jak dla mnie jest to najsłabsza chyba przeczytana przeze mnie książka tej Pani, ale mimo, że najsłabsza nie znaczy, że zła - gdyż trzyma równie dobry poziom co pozostałe. Dlatego też taka a nie inna ocena.

Moja ocena: 4,5/6

ps. Okładka z pawiem wyszła piękna, tylko nie widzę związku z całą tą wyprawą.

czwartek, 23 września 2010

Blondynka u szamana Magiczna wyprawa do świata Indian Beata Pawlikowska


ISBN 83-89019-57-4

ok 234 stron

Wydawnictwo G+J RBA

Dzisiaj również skończyłam ( i zarazem wczoraj zaczęłam) kolejną książkę pani Beaty Pawlikowskiej. Chyba za wiele nie muszę się o niej rozpisywać, bo każdemu nazwisko gdzieś się o uszy obiło. :)

Książka to kolejna opowieść o dżungli i wyprawie do niej. Tym razem jednak mamy tu odrobinę szamańskiej magii, która przewija się przez zapisane kartki.

Nie wiem czy wierzyć czy też nie, czy może było to efektem halucynogennych środków indiańskich, ale przyjemnie spędziłam przy tej lekturze czas czytając i oglądając zdjęcia z dżungli.

Strasznie nie podobało mi się zdjęcie malutkiej małpki w kotle z wodą lub czymś podobnym. Wyglądało jak malutkie dziecko, ale nie mnie osądzać dietę Indian. 

Polecam przeczytać dla czystej niezmąconej niczym rozrywki i chęci poznania kawałka innego świata.

Moja ocena: 5/6

sobota, 24 kwietnia 2010

Blondynka wśród łowców tęczy Beata Pawlikowska


Kontynuuję swoją fascynację książkami pani Beaty Pawlikowskiej :) 

Każda jej książka zawiera  jej specyficzny styl opowiadania swoich przygód, po części przypomina mi to trochę relacje z książek pana Wojciecha Cejrowskiego. 

Być może ta zbieżność stylów powstała dzięki bardzo dobrej znajomości między nimi ( nota bene wzięli ze sobą ślub kościelny kawałek czasu temu , ale jak obecnie wygląda ich znajomość nie wie nikt, bo bardzo cenią oboje swoją prywatność). 

Jednak, że styl opowieści mi bardzo odpowiada nie będę wnikać kto od kogo co przejął. :) 

Książka ( podobnie jak książka Blondynka śpiewa w Ukajali) zawiera na swoim końcu szereg przepisów z ..... bananów. Szkoda, że w Polsce jeszcze nie natknęłam się na czerwone banany ani inne gatunki opisywane przez p. Beatę, ale być może nie wytrzymałyby transportu, kto wie...

Jak każda jej książka, którą do tej pory miałam w ręku, zachwyca :) Może zdjęcia nie są zbyt liczne, ale oddają ducha całej podróży.

Polecam.

Moja ocena :  5/6

środa, 21 kwietnia 2010

Blondynka w dżungli Beata Pawlikowska


Zachęcona ostatnio przeczytaną książką sięgnęłam po kolejną tej samej autorki.

Tym razem wydanie w twardej oprawie z licznymi zdjęciami. 

I co ?

I nic :)

Znowu mi się podobało i zastanawiam się co będzie kolejne. Może Blondynka u szamana? 

Serdecznie polecam.

Moja ocena 5/6

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Blondynka śpiewa w Ukajali Beata Pawlikowska


Na książkę trafiłam, gdyż bardzo spodobał mi się tytuł :) A ponieważ pani Pawlikowskiej nic jeszcze nie czytałam stwierdziłam - czemuż by nie? 

Pani Beata opowiada o swojej podróży poprzez Amerykę Południową, która to miejscami doprowadzała mnie do częstych wybuchów śmiechu. Bo jak tu się nie uśmiechać czytając opis o karaluchu amazońskim - wielkim jak zając ( oj ja bym takiego widoku chyba z takim spokojem nie zniosła) , o zdziwieniu mieszkańców, na niektóre zachowania blondynki, a także o dziwieniu się i blondynki, na niektóre wydawałoby się dziwne zachowania mieszkańców.

"Spuściłam skromnie oczy. Być blondynką w Ameryce Południowej oznacza czasem, że jest się w centrum zainteresowania; a nawet - nie waham się użyć tego słowa -podziwu. Niebieskie oczy, jasne włosy i bardzo jasna cera natychmiast się wyróżnia wśród Latynosów i Indian o śniadych twarzach, kruczoczarnych fryzurach i ciemnobrązowych oczach. Spuściłam, więc oczy i w tym samym momencie napotkałam inne: czarne, okrągłe, błyszczące jak dwa guziczki i osadzone w przerażającej mordzie.

Na mojej nodze siedział potwór.

Co to jest: czarne, błyszczące, wąsate i ubrane w chitynowy pancerzyk ? To jest karaluch.

A co to jest: wielkie jak zając, wąsate jak sum i uzbrojone w czarny pancerz z chityny? To jest karaluch amazoński.

Na chwilę świat się zatrzymał. Ludzie dookoła wstrzymali oddechy. Ja poczułam się jak kawał drewna sztywny ze zdumienia. Karaluch poruszył wąsami i wtedy uświadomiłam sobie, że poruszał tymi wąsami wcześniej, w identyczny sposób, a ja myślałam, że to czułe dotknięcia porannego słońca.

Spojrzałam mu prosto w oczy. Nagle drgnął i uciekł. Poczułam tylko lekki galop na skórze..."

Bardzo dobrze mi się czytało i żałuję tylko, że książka nie miała żadnych zdjęć :( i była dość krótka.

Moja ocena: 5,5/6