środa, 3 listopada 2010
Karma dla duszy...Oddział chorych na raka Aleksander Sołżenicyn
Oddział chorych na raka to nie książka na jeden wieczór, to dzieło, którym trzeba delektować się powoli, zastanowić się na nią, pomyśleć, podumać i być może wyciągnąć z niej troszkę dla siebie.
Oddział chorych na raka to historia różnych ludzi,których dzieli wiele - pochodzenie, historia życia, stanowisko zdrajcy, kata lub też więźnia - a łączy tylko jedno - choroba.
Historia osadzona została w realiach Rosji, gdzie za zbyt pochopne słowo na temat polityki można było trafić do łagru, na zsyłkę, na nigdy nie wrócisz z powrotem.
I tak te wszystkie postacie spotykają się w jednym miejscu, w szpitalu. Początkowo każdy trzyma się samego siebie, nie chce wnikać w życie innych, ba, chce się odgrodzić całkowicie od marazmu, cierpienia i zniechęcenia.
Zaprzecza faktom, żyje nadzieją na zmianę lub też łudzi się, że trafił tu z całkiem innego powodu niż to, co się podejrzewa. Są tu młodzi ludzie wkraczający dopiero w dorosłość, są tu ludzie w sile wieku, a także tacy, którzy już powoli gasną i odchodzą.
Szpital to jedyna , ale też i ostatnia, nadzieja na lepsze, bo potem już nie ma nic, co mogłoby uratować przed niechybną śmiercią.
Szpital jednak to nie tylko pacjenci, to też lekarze, którzy z każdym dniem decydują o czyimś życiu. To lekarze znający się na swojej pracy, ale też i lekarze, którzy już dawno powinni byli zmienić swoją profesję na coś innego, to Ci , którzy zamiast leczyć mogą zaszkodzić swoim pacjentom. I co też czasami czynią.
W takie oto środowisko wpada Oleg Kostogłotow - człowiek, który nie wierzy już chyba w nic. Gbur dla jednych, interesujący mężczyzna dla innych, a ciekawy przypadek medyczny dla lekarzy. I on sam zmieni się pod wpływem napotkanych tam ludzi, jednak czy na pewno na lepsze?
Bardzo dobrze czytało mi się tą pozycję. Wciągnęła mnie ta historia całkowicie. Każda z postaci opisanych w tej książce walczy z rakiem - czyniąc to w sobie tylko właściwy sposób.
Piękna książka. Polecam gorąco.
Moja ocena: 5,5/6
Wasze opinie na temat tej książki:
Trochę o książkach
wtorek, 12 października 2010
Historia jakich mało ... Mistrz i Małgorzata Michał Bułhakow
ISBN 83-7180-811-9
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
369 str.
...Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro.
J.W.Goethe "Faust"
Ta czytelnicza moja podróż w głąb historii Mistrza i Małgorzaty to mój powrót do lektur z mojej szkoły ( już nie pamiętam czy podstawówki, czy też średniej). Jako pilna uczennica, na dodatek lubiąca czytać, uwielbiałam sięgać po lektury "nadobowiązkowe".
Ta była, o ile dobrze pamiętam, jedną z nich. I cóż ... spodobała mi się wtedy, a teraz po latach podoba mi się jeszcze bardziej.
Zresztą, spodobała mi się tak bardzo, że jest to "moja" książka, która od kilku lat stoi sobie na półeczce i czeka aż po nią ponownie sięgnę.
Historia niewiarygodna, przeplatające się różne wątki czasowe oraz akcja rodem z PRL :) mimo, że miałam mało do czynienia z tym okresem ze względu na mój stosunkowo ( jeszcze!) młody wiek - to tak właśnie wyobrażam sobie Państwo totalitarne, gdzie człowiek może z łatwością zniknąć, gdy nie ma po nim śladu w postaci jakiegokolwiek papieru.
Tak jest i tutaj.
Kalejdoskop przeróżnych postaw życiowych ludzi - od cwaniaczków po "altruistycznego" mistrza, który usuwa się w cień, by nie zaszkodzić swojej Małgorzacie - stworzony przez Michaiła naprawdę imponuje.
Jest tu też i zło, choć chyba zgodnie z cytatem Fausta, mimo wszystko bardziej służącego dobru - koniec końców - niż złu.
Prześwietne postacie Behemota i Wolanda, które obnażają dosłownie i w przenośni ludzi z ukrytych sekretów, a także tych cech charakteru, które do zalet nie należą.
Z drugiej strony pomagają wszystkimi swoimi siłami Małgorzacie odnaleźć jej ukochanego Mistrza.
Jak dla mnie książka to pozycja obowiązkowa dla każdego. Świetne dzieło sztuki z wieloma wątkami, przy których uśmiechniesz się od ucha do ucha.
Choć 6 u mnie nie ma, to wysoko plasuje się na liście moich ulubionych pozycji.
Moja ocena: 5,5/6

