Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruczkowski Marcin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruczkowski Marcin. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 czerwca 2018

Powrót niedoskonały

"Powrót niedoskonały" Marcin Bruczkowski

Książkami tego autora zachwycałam się bardzo. I nadal uważam, że są świetne. Skusiłam się na tą książkę, której jeszcze nie znałam. Powrót niedoskonały okazał się jednak trochę dla mnie niedoskonały.

okładka książki Powrót niedoskonały

Głównym bohaterem jest Robert Brakat, który powraca po latach do Polski z wygnania. Po powrocie jednak nie czuje, że to jest jego dom i miota się w tej nowej Polsce, którą zastał. W pracy nie potrafi się odnaleźć, wielu rzeczy wciąż nie rozumie. Przypadkowo poznaje Japończyka, którego zaprasza do swojego mieszkania. Oboje zamieszkują razem i okazuje się, że Hattori lepiej odnajduje się w polskiej rzeczywistości niż Robert.

To, co zachwycało mnie w poprzednich książkach się w tej książce nieco ulotniło. Być może spowszedniały mi różnice kulturowe przedstawiane przez tego autora. Cóż nowego można ciągle wymyślać w porównaniu zachowania Japończyków a Polaków? Nawiązanie do czasów PRLu i tamtych absurdów zostało już wyeksploatowane. Zmienił się nieco styl pisania autora i już tak bardzo mnie nie śmieszą jego scenki sytuacyjne.

Ale żeby nie było aż tak strasznie, bo tak nie jest. Książki Marcina Bruczkowskiego bardzo dobrze się czyta i akcja wciąga. Lubi używać pewnego rodzaju niedopowiedzeń w zdaniach i świetnie mu to wychodzi. Uruchamia wyobraźnię. Trochę denerwowały mnie wstawki o snach bohatera, które to strony przeskakiwałam co pewien czas, bo mnie nudziły. Może komuś się to będzie bardziej podobało, ale nie mnie. Ogólnie ciekawa książka, ale mam pewne zastrzeżenia.


Moja ocena : 4.5/6
"Powrót niedoskonały" Marcin Bruczkowski
ISBN 978-83-240-2454-4
Wydawnictwo Znak
str.416 bez słownika

niedziela, 12 września 2010

Bezsenność w Tokio Marcin Bruczkowski


ISBN 83-89217-51-1

Wydawnictwo Rosner i Wspólnicy

Bezsenność w Tokio to luźny pamiętnik czy też reportaż z pobytu Marcina Bruczkowskiego w Japonii. 

Zamiast własnych wrażeń z czytania zamieszczę skrót z tylnej okładki książki :)

" Każdy początkujący gajdzin przeżywa w Japonii swoją porcję przygód, ucząc się na nowo jeść, mówić, czytać, pisać, myśleć, żyć...

Skąd gajdzin (cudzoziemiec) bierze nowoczesny sprzęt muzyczny?

Jak nie popełnić faux pas wobec japońskiego lekarza?

Czy łatwo znaleźć w Tokio szkołę karate? "

Na te i kilka innych pytań znajdziecie właśnie w tej książce odpowiedź.

Jak dla mnie książkę przyjemnie się czyta, ale jednak bardziej podobała mi się kolejna książka tego pana Radio Yokohama. 

Moja ocena: 5/6

środa, 5 maja 2010

Radio Yokohama Marcin Bruczkowski, Monika Borek


Po poprzedniej udanej lekturze sięgnęłam po kolejną książkę Marcina Bruczkowskiego. I uważam, że ta jest jeszcze lepsza od poprzedniej. :)

Czytając dość często chichotałam z czyjejś wypowiedzi lub zabawnej sytuacji zwracając tym uwagę mojego faceta, który co jakiś czas zaglądał do pokoju pytając co robię i dziwiąc się, że cały czas tylko książkę czytam :) 

Radio Yokohama to specyficzne miejsce ze specyficznymi ludźmi. Jest tu młoda dziewczyna, która dopiero ma zamiar nagrać swoją pierwszą płytę-Amanda , jest też zespół japoński grający hmm... w sumie tak jakby heavy metal, ale czy na pewno to był heavy metal to nie jestem pewna... Jest też Martin Bos, jego pomocnik z przypadku Andrew, John prowadzący audycje radia Yokohama i młode yuppies wspierające swoich chłopaków z kapeli grającej heavy metal. 

Wydarzenia przedstawiane są z punktu widzenia Martina i Amandy, co naprawdę bardzo dobrze przedstawia różny punkt widzenia danej sytuacji w zależności od płci. Myślę, że ta współpraca pani Moniki i pana Marcina wyszła tej książce na dobre. 

Jednak nagrania nie idą tak dobrze jak pójść powinny, producenta Amandy ciągle nie ma, od producenta zespołu przychodzą ciągle te same listy, że w końcu dojedzie do studia, ale przez długi, długi czas jakoś mu się nie udaje , więc Martin z Andrew muszą sami radzić sobie ze świeżym (być może kiedyś gwiazdorskim) nabytkiem. 

Szereg przezabawnych sytuacji, trochę kultury i zwyczajów japońskich i mieszanka wybuchowa różnych osobowości tworzą niesamowity klimat w książce. 

Czyta się świetnie:) polecam a ja poluję teraz na Bezsenność w Tokio. 

Moja ocena :   5,5/6

sobota, 1 maja 2010

Zagubieni w Tokio Marcin Bruczkowski


"And what have you got at the end of the day?

What have you got to take away?

A bottle of whisky and a new set of lies,

blinds on the window and a pain behind the eyes..."

cytat z książki

Książka Zagubieni w Tokio trafiła do mnie z polecenia innej osoby, że warto przeczytać.  :)

Książkę przeczytałam w dwa dni ( oczywiście nie siedzę całe bite 12 godzin, ale ciężko określić mi godzinowo ile mi to zajęło), co jak na prawie 400 stronicową książkę może oznaczać, że bardzo mi się spodobała, choć zdarzało mi się przeczytać i takie w jeden dzień. 

W zamierzeniu osoby polecającej miała być Bezsenność w Tokio jak się okazało, ale że pamięć czasem zawodzi to do mnie doszła książka Zagubieni w Tokio. W sumie tytuł podobny ;) i nawet ten sam autor książki. 

Akcja rozpoczyna się od nie pojawienia się w pracy jednego z pracowników - Japończyka nazywanego przez kolegów James, gdyż ciężko wymówić jego prawdziwe imię - Junnosuke. Sprawą bardzo zainteresował się jego przyjaciel Michał Jachimczyk i postanowił przeprowadzić mały rekonesans, który przekształcił się w miarę dołączania się kolejnych wtajemniczonych osób w wielkie śledztwo. 

Dane nam jest obserwować specyficzne zachowania Japończyków, które u nas mogą budzić zdziwienie. Bo po co komu na przykład 4 pary papuci, każdy do innego pomieszczenia? I broń Boże wejść w papuciach łazienkowych do pokoju dziennego. :) Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić, żeby było to, aż tak ważne, ale być może jest. 

Hipotezy, co mogło się stać z Jamesem prowadzą do zaskakujących odkryć. Przy czym każda z hipotez jest weryfikowana i wykreślana w jakiejś chaotycznej kolejności a właściwie jej braku, ale ważne, że metoda działa.

Książka ciekawa, można poznać kilka japońskich słów i czytając nie można się oderwać.
Czego chcieć więcej od fajnej książki?

A o autorze można sobie poczytać tu :

http://www.marcin.bruczkowski.com

Moja ocena: 5,5/6

ps. a w kolejce czeka u mnie Radio Yokohama :)