Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciechowska Martyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciechowska Martyna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2013

Chłopczyca w ciele blondynki - rajd Dakar

"Automaniaczka" Martyna Wojciechowska

Moja przygoda z dwoma kółkami nie wypadła zbyt pomyślnie.
Zazdrościłam strasznie bratu, że miał jeszcze w dawnych czasach Simsona.
Przejażdżka jednak nim i wywrotka zaraz prawie po ruszeniu na długi czas zabrały mi chęci do dalszej jazdy... Tym bardziej, więc podziwiam zacięcie do jazdy motocyklem, zwłaszcza w wykonaniu kobiety.

Autorka książki - Martyna Wojciechowska- zabiera nas w sentymentalną podróż do swojego pierwszego kontaktu z dwoma kółkami. A także czteroma. Jest to naprawdę pasjonująca podróż. Entuzjazmu i uporu mogłaby pozazdrościć jej niejedna osoba. A i wiarą w siebie mogłaby się podzielić z kilkoma osobami.

Sama książka jest przecudna. Sporo w niej archiwalnych zdjęć, opisów, anegdotek i zabawnych zdarzeń , jak dla mnie,związanych ze środkami transportu ;). Widać w tej książce pasje autorki, która jest daleka od steoretypowych wyobrażeń kobiet, zwłaszcza blondynek.

Czytało mi się Automaniaczkę znakomicie. O tej odważnej, upartej jak osioł blondynce, która zapragnęła sama zobaczyć, jak można jechać w rajdzie.

Po lekturze nie ma szans na inną myśl, poza jedną , warto spełniać swoje marzenia.


Moja ocena : 5.5/6
"Automaniaczka" Martyna Wojciechowska
ISBN 978-83-7778-101-2
Wydawnictwo G+J Gruner + Jahr Polska
str. 341

wtorek, 14 września 2010

Etiopia Ale czat! Martyna Wojciechowska


ISBN 978-83-7596-064-8

288 stron

Zafascynowana okładką książki postanowiłam bliżej przyjrzeć się zawartości książki. I o dziwo skończyłam ją w zaledwie półtorej godziny. 

Przepiękne zdjęcia zamieszczone praktycznie co kilka kartek, albo i nawet częściej pozwoliły mi choć przelotnie poznać Etiopię. Mimo, że być może Martyna Wojciechowska pisze ciekawie, to jednak jej opisy nie podobają mi się aż tak bardzo jak innej podróżniczki, która również gościła wśród moich lektur i przy której to lekturze, pomimo braku zdjęć w wydaniu książki, się nie nudziłam.

Tu momentami przewracałam gdzieniegdzie kartki, przy zbyt obszernych niektórych opisach, ale w całości książka mi się podobała. To pierwsza książka tej pani, którą miałam okazję czytać. Być może zabiorę się za coś innego dla porównania.

Może i Wam wpadnie w łapki kiedyś, choćby dla samych zdjęć - warto.

Moja ocena: 5/6